Jako Kancelaria Hanglung Law zakończyliśmy niedawno sprawę, która dobrze pokazuje, jak w praktyce wygląda spór z chińskim kontrahentem. Zaczęło się od problemów z jakością towaru. Potem było ponad trzy lata postępowania arbitrażowego w Chinach, a na końcu ugoda, dzięki której nasz Klient zapłacił mniej niż połowę kwoty, jaka groziła mu po przegranej. Ta sprawa nauczyła nas też, że w sporach z chińskimi partnerami o wyniku decyduje nie tylko argumentacja prawna. Liczy się też znajomość chińskiego systemu, cierpliwość i wyczucie właściwego momentu.

Na początku nic nie wskazywało, że spór potrwa ponad cztery lata. Nasz Klient od pewnego czasu kupował towar od chińskiego dostawcy. W pewnym momencie kolejne partie zaczęły przychodzić w fatalnej jakości, więc Klient wstrzymał płatności za następne dostawy. Dostawca uznał, że należy mu się ponad 170 tys. dolarów, i skierował sprawę do arbitrażu w Chinach. Postępowanie toczyło się po chińsku i według chińskich reguł. Dla wielu polskich firm już samo to jest barierą, przez którą trudno skutecznie się bronić.

Postępowanie arbitrażowe trwało ponad trzy lata. Przez ten czas konsekwentnie pokazywaliśmy istotne luki w argumentacji dostawcy. Braliśmy udział w trudnych posiedzeniach, z których jedno trwało około sześciu godzin. Od początku myśleliśmy też o tym, co stanie się po wydaniu wyroku. Żeby orzeczenie chińskiego arbitrażu dało się wykonać w Polsce, musi je uznać polski sąd. Dlatego już w trakcie postępowania przygotowaliśmy solidne podstawy, żeby w Polsce zakwestionować ewentualny niekorzystny wyrok. Wskazaliśmy przy tym błędy proceduralne arbitra. Długi czas trwania sporu wykorzystaliśmy na korzyść Klienta. Zyskał czas, żeby przeorganizować działalność i zabezpieczyć finanse.

Stawka rosła z każdym rokiem. Chiński dostawca domagał się nie tylko należności głównej, ale też odsetek i zwrotu kosztów postępowania. Gdyby Klient przegrał, a wyrok został uznany w Polsce, musiałby zapłacić około 300 tys. dolarów. Mieliśmy mocne argumenty, ale w sprawach o uznanie zagranicznych orzeczeń zawsze zostaje pewne ryzyko. Dlatego w odpowiednim momencie zaproponowaliśmy drugiej stronie ugodę i wynegocjowaliśmy bardzo korzystne warunki:

• Klient płaci 120 tys. dolarów w ratach, zamiast blisko 300 tys., którymi groziła przegrana.

• Chiński dostawca rezygnuje z pozostałych 50 tys. dolarów roszczenia głównego.

• Dostawca sam ponosi koszty postępowania arbitrażowego.

Dzięki działaniom naszej Kancelarii Klient zamknął wieloletni spór na warunkach, które może udźwignąć finansowo. Uniknął ryzyka zapłaty około 180 tys. dolarów więcej i nie musiał prowadzić kolejnego postępowania o uznanie wyroku w Polsce. W sporach z chińskimi kontrahentami trzeba znać realia chińskiego arbitrażu, prowadzić sprawę z myślą o kolejnych etapach i umieć rozpoznać chwilę, w której negocjacje dadzą lepszy wynik niż dalszy spór. Właśnie tak pracujemy.

Sprawę prowadził zespół: Ling Qing, Łukasz Kossacki, Kamil Biernat, Liwei Cai, Karol Czekałowski, Małgorzata Pałka i Natalia Wilczyńska.

Masz spór z chińskim partnerem? Porozmawiajmy. O Twoim biznesie myślimy w latach, a nie w pojedynczych pismach.

Zaangażowani w projekt: